Jaką konsolę przenośną wybrać?
Dziś przenośne konsole powoli są wypierane...

Rok szkolny rusza pełną parą i w wielu domach wraca znajomy dylemat. Dziecko przynosi informację o referacie do wydrukowania, rodzic drukuje w pracy albo biegnie do punktu ksero, i tak co tydzień. Może więc kupić drukarkę? A może to przeżytek, skoro szkoły idą w cyfryzację? Policzmy to na spokojnie, bo odpowiedź zależy od czegoś innego, niż podpowiada intuicja.
Zanim padnie jakakolwiek kwota, warto oszacować własne potrzeby. Rodzina z jednym uczniem drukuje zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu stron miesięcznie: referaty, karty pracy, kolorowanki, czasem bilety czy dokumenty. Punkt ksero liczy sobie od 50 groszy do 1 zł za stronę czarno-białą, więc miesięczny koszt takiego drukowania „na mieście" to kilkanaście, góra kilkadziesiąt złotych — plus czas na dojazdy i nerwy, gdy referat jest na jutro, a punkt zamknięty. To właśnie ten ostatni element, nie sama arytmetyka, najczęściej przesądza o zakupie.
Sama drukarka to najmniejszy wydatek — prawdziwe koszty siedzą w materiałach eksploatacyjnych. Klasyczne drukarki atramentowe kupimy już za 150–250 zł, ale komplet oryginalnych tuszy potrafi kosztować tyle, co pół urządzenia, a nieużywany atrament lubi zasychać. Dlatego przy sporadycznym drukowaniu ciekawszą opcją jest laser monochromatyczny za 400–600 zł: toner nie zasycha, wystarcza na półtora do dwóch tysięcy stron i śpi w szafie miesiącami bez szkody. Trzecia droga to atramentówki z systemem dolewanych butelek — droższe na starcie (600–900 zł), za to z groszowym kosztem strony, co ma sens przy drukowaniu kolorowym i większych ilościach.
Dom drukujący kilka stron miesięcznie: drukarka się nie broni, punkt ksero i drukowanie okazjonalne u znajomych wygrywają finansowo. Dom z uczniem drukujący 30–50 stron miesięcznie: tani laser mono zwraca się w dwa, trzy lata, a wygoda jest bezcenna — to najczęstszy profil i najprostsza rekomendacja. Dom z dwójką dzieci, pracą zdalną i drukowaniem kolorowym: system dolewany zwraca się szybciej, niż się wydaje, bo koszt strony spada kilkunastokrotnie względem kartridżów. U mnie laser kupiony lata temu za czterysta złotych przeżył już trzy tonery i ani razu nie odmówił współpracy wieczorem przed terminem — trudno o lepszą rekomendację.
Trzy pułapki psują statystyki zadowolenia. Pierwsza: drukarka za 150 zł z tuszami za 120 zł — przed zakupem zawsze sprawdzamy cenę kompletu materiałów i wydajność podawaną w stronach. Druga: brak łączności bezprzewodowej — drukowanie z telefonu to dziś standard, bez którego sprzęt szybko irytuje. Trzecia: kupowanie kombajnu ze skanerem i faksem, gdy potrzebny jest tylko druk — chociaż akurat skaner w czasach szkolnych zadań przesyłanych zdjęciem broni się częściej, niż można sądzić. Reszta to kwestia miejsca na biurku i tego, jak często w domu pada zdanie: „mamo, tato, na jutro trzeba wydrukować...".
Przegląd najciekawszych ofert na elektronikę w gazetce Auchan Jeśli szukasz okazji na...
Czytaj więcejElektronika w Kauflandzie - duże przeceny na topowe produkty! Jeśli kiedykolwiek myśleliście...
Czytaj więcejStałeś kiedyś w kolejce w sklepie i zauważyłeś te niesamowite gadżety na Lidl? Tak, te małe...
Czytaj więcej
Elektronika
Dziś przenośne konsole powoli są wypierane...
Elektronika
Rok szkolny rusza pełną parą i w wielu...
Akcesoria domowe
Nie da się ukryć, że sposobów na udekorowanie...